niedziela, 25 lutego 2018

Z pamiętnika łyżoholika

Z bloga Pana Marcina: „(…)Mam na imię Marcin. Jestem nałogowym łyżkoholikiem. (…) Muszę zrobić codziennie coś.. nową łyżkę, chociażby tylko ociosać kawałek drewna, by móc zająć się nim następnego dnia... Byłem pewien, że to kontroluję. Myślałem, zrobię dziś tylko jedną - przecież jedna jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jutro żadnej! Twardy będę! Przecież jestem panem samego siebie. I kiedy przyjeżdżałem z pracy, siadałem przed komputerem. By jak większość - normalnych, zdrowych ludzi włączyć go i bez zbędnej refleksji pływać w sieci. Ale ręce nie chciały słuchać, pociły się, czegoś im brakło. Więc usprawiedliwiałem się, że .. taką malutką jedną.. do soli, albo tylko poprawię tę wczorajszą, bo takie tam zadziorki były.. (…) I znikałem na godziny... rodzina wołała mnie na obiad, kolację.. Ba! Bywały momenty, gdy słyszałem głos żony: do łóżka! A ja tylko odpowiadałem" za chwilkę, jeszcze tylko ciut.. i dopiero zamykające się oczy zmuszały mnie do odłożenia narzędzi.”

Marcin Lenski mieszka i pracuje w Prószkowie. Wiele lat temu zakochał się w drewnie. Do tej pory zajmuje ono ważne miejsce w jego życiu. Stolarz – amator stał się rzemieślnikiem, zaś jego pasją wykonywanie drewnianych łyżek. Jak wspomina, przygoda z robieniem tych przedmiotów rozpoczęła się trzy lata temu. Paradoksalnie przyswojenie umiejętności wykonywania drewnianych łyżek umożliwiła mu technologia XXI wieku, czyli Internet. Tam zaczął oglądać filmy czy szukać publikacji, które przybliżały to zapomniane już rzemiosło. Wziął także udział w imprezie o nazwie Spunfest, która odbywa się w Wielkiej Brytanii. Biorą w niej udział ci, których pasjonuje robienie drewnianych łyżek i chcą doskonalić swoje umiejętności w tej materii.

Pamiątką po tym spotkaniu rzemieślników jest wyjątkowy przedmiot, który powstał podczas tej imprezy. Jest nią drewniana łyżka. Została ona wykonana przez dwanaście osób, które podczas Spunfest tworzyły rodzaj klubu. Każdy miał kawałek drewna, z którego miała powstać łyżka. Po pięciu minutach pracy nad nią należało ją podać osobie, która znajdowała się po prawej stronie. Po kolejnych pięciu minutach czynność należało powtórzyć. I tak dalej. Ten proces tworzenia trwał godzinę. Po tym czasie powstało dwanaście łyżek, wykonanych przez dwanaście osób. Każda z nich otrzymała jedną łyżkę. Dla Marcina Lenskiego była ona początkiem kolekcji drewnianych przedmiotów. Obecnie liczy ona kilkanaście sztuk. Drewniane łyżki wykonuje się ze wszystkich gatunków drzew liściastych. Musi to być świeże drewno, ponieważ jest ono miękkie i łatwo poddaje się obróbce. Najciekawsze efekty kolorystyczne można uzyskać z drzew owocowych. W procesie wykonywania łyżek przydają się siekierki oraz noże. Jak wyjaśnia pan Marcin, wielu rzemieślników tworzy autorskie techniki „rzeźbienia” tych przedmiotów. Jednak warto znać te podstawowe metody pracy z drewnem.

Z blogu pana Marcina: „(…) Szedłem z dzieckiem na trening, niosąc ze sobą w plecaku komplet noży i kilka nie dokończonych łyżek, by nie tracić czasu. Gdzie nie usiadłem zostawiałem za sobą kupki wiórów, większych, mniejszych, białych, brązowych.. Jadąc samochodem, widząc piękny wiosenny polski krajobraz widziałem zamiast drzew i krzewów - materiał na łyżki. Nie przeszkadzały mi pocięte krwawiące dłonie.. nie przeszkadzało dłuto wbite w palec.. W końcu od czego jest srebrna taśma i gaza. Kupowałem coraz więcej narzędzi.. noże, jeszcze jeden toporek bo przecież się przyda. A świadomość, że nie mam ciosła doprowadzała mnie do wściekłości. Zacząłem więc odwiedzać targowiska staroci a nawet złomowiska - w poszukiwaniu narzędzi. A na koniec doszło do tego, że nie mogąc znaleźć właściwych sam zacząłem robić noże. Nic mi to nie mówiło. Nie dostrzegałem zbliżającej się katastrofy.. Dopiero gdy któregoś ranka obudziłem się we własnym łóżku a na pidżamie zobaczyłem wióry, wtedy dotarło do mnie. Mam problem. I teraz muszę nauczyć się z nim żyć. Bo pozbywać się póki co nie mam zamiaru!”.

Rzemieślnik z Prószkowa bierze udział w imprezach, podczas których przybliża tajniki robienia łyżek i pracy z drewnem. Prowadzi warsztaty dla młodzieży czy dorosłych. Dwa lata za rzędu miał swoje stoisko podczas Dni Prószkowa. Uczestniczył w Nocy Muzeów w Opolu czy Lecie Kwiatów w Otmuchowie. Dzięki swojej niezwykłej pasji dołączył do grona rzemieślników, współpracujących ze skansenem wsi opolskiej w Opolu. O jego twórczości piszą lokalne oraz ogólnopolskie media, m. in. Teleexpress czy opolska telewizja regionalna.

Data publikacji: 20-12-2017 12:33

warto zobaczyć

się działo...

Loader
×

Wyszukaj w serwisie

Tagi wyszukiwania:
×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w celu przesyłania newslettera. Dane moje podałem dobrowolnie, mam możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Gmina Dobrzeń Wielki, ul. Namysłowska 44 46-081 Dobrzeń Wielki